Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Filipiny - Manila po koreańsku

Manila ma jeden specjalny dla mnie akcent. Manila [wraz z Baguio] to centrum szkolenia znajomości angielskiego wśród Koreańców. Plus całe Filipiny są jednym z ulubionych Koreańskich kierunków wakacyjnych. A to oznacza koreańskie sklepy, restauracje i PC roomy [a koreańskie mają klimat jak żadne inne. powaga!].

Po niemalże roku szperania po wszystkich sklepowych półkach z zupkami błyskawicznymi ["chińskimi"] w San Diego, San Francisco, Maui, Hong Kongu, Makao, na Tajwanie, a nawet w Gliwicach [tak, tak, w Gliwicach można znaleźc koreańskie noodle, i to robione w Seulu, nie Radomiu!] odnalazłem swą ulubioną, która towarzyszyła mi w Suwonie niemalże każdego dnia. Żeby szczęścia nie było zbyt mało znalazły się też soju [w końcu w cenie bez 900% marży, jak to jest w Polsce, czy 500%, jak to jest na Tajwanie >.<] najlepszy ever soczek winogronowy z bezpestkowymi i bezskórkowymi gronami w środku, a także kimchi w jednej z restauracji.


niedziela, 15 czerwca 2008

Lansiarska koszulka

Wczoraj na ulicy Kuba wypatrzył Koreańca w koszulce z napisem na plecach "POLSKA, dream line" i z białym orłem. Dostał od nas soju ;)

sobota, 14 czerwca 2008

Prezentacji wspomnienia i nauka polskiego

Profesjonalizm naszej prezentacji z IFMu zachwycił słuchaczy...
[klik, coby se takie duże zrobić]

środa, 21 maja 2008

시발!

Ilosc postow na tej stronce odzwierciedla zycie w korei. Dzieje sie tyle, ze nie ma czasu na jakies glupie blogi. Jak sie ma czasem garsc wolnego czasu to sie idzie w koncu zdrzemnac. Dobranoc.

piątek, 25 kwietnia 2008

Mineła połowa wyjazdu...

Także witam. Dwa mięsiące minęły. Czyli rzeczona połowa wyjazdu. No to najwyższa pora coś napisać.
Zacznijmy od dzisiejszego dnia. A dnia dzisiejszego z tych ciekawszych rzeczy to tylko graliśmy w puki puki o piwo. W bilarda, znaczy się. Nudy.

Przegrałem:
jedno piwo na miejscu,
dwa piwa w Tajlandii,
jedno piwo w Malezji,

wygrałem:
free taxi do akademika,
soju na trzech osuszone pod akademikiem.


PS. Jeśli chodzi o burze to te w Polsce to waga piurkowa. Zeszłej nocy po zaledwie jednym gromie akademik trząsł się minute, a huk trwał koło dwóch. O 5 nad ranem kilka zdziwionych osób wybiegło ze swych pokoi ;)

Się rozpisałem się.
Annyong!